Goła klata, tyłki pawianów, miętowe E46 i wiele więcej. To przegapiłeś na DMP Bemowo 2020

DMP Bemowo 2020 Kuba Przygoński w czasie pojedynkufot AUTSIDER

Kiedy oglądasz zawody driftingowe z trybun albo przez internet, nie widzisz wszystkiego. Na szczęście masz mnie – driftingowego szpiega, który przysłuchuje się rozmowom w parku maszyn i sprawdza, kto nie myje rączek po wyjściu z toitoia. Sprawdź, co ominęło Cię na DMP Bemowo 2020! Przeczytaj, kto najgorzej dobrał furę do osobowości, do jakiego dylematu doprowadziła mnie pewna Afla Romeo, gdzie jest miejsce driftujących ciężarówek i co prawdopodobnie zadecydowało o wyniku finałowego pojedynku.

Janusz z gołą klatą

W Kraju Kwitnącej Cebuli Janusze są wszędzie. A januszometry pokazują wyjątkowo wysokie odczyty w okolicach torów wyścigowych i lotnisk. To zresztą ulubione siedliska Januszy. Oto strategia, która kryje się za januszowymi wąsami – kupujesz tani dom/działkę w takiej okolicy, a później krzyczysz i tupiesz, że ci głośno. Czasami się udaje i ktoś pęka, zwłaszcza, kiedy chodzi o tor wyścigowy. A jeśli tor i lotnisko to to samo miejsce, to januszometry wywalają poza skalę jak wyborcy Koalicji Obywatelskiej za granicę po wygranej PiS-u.

Takie warunki terenowe panują na Bemowie, więc nie zdziwiłem się zbytnio, kiedy w ten weekend mój januszometr pokazał okrągłe 1 000 nosaczy na sekundę. Jakiś gości bez koszulki (a jeśli dobrze dostrzegłem, to również bez godności) wychynął ze swojej januszowej jamy i krzyczał coś do Bogu ducha winnych sędziów flagowych, że mu nieprzyjemnie. Ponadto zapraszał do siebie telewizję w tej sprawie, bo jak wiadomo, telewizja to Supermen oraz Matka Teresa z Kalkuty w jednym i każda stacja tylko czeka, żeby rozwiązywać ludzkie problemy.

Ja wiem, że to był ładny weekend. Ja wiem, że palona guma nie wszystkim pachnie, a dźwięk kręconego do odcinki JZ-a nie brzmi jak Preludium Deszczowe Chopina (bo w zasadzie brzmi jeszcze lepiej). Ale runda DMP na Bemowie odbywa się przez dwa dni w roku. Przez pozostałe 363 albo nawet 364 dni to strefa wolna od driftu. Choć wcale nie wolna od lądujących samolotów i treningów sportowej jazdy. Idealne miejsce na działkę, prawda?

DMP Bemowo 2020 Nissan S14 AUTSIDER

Tyłki pawianów

Zawody na Bemowie – z przyczyn covidowych rzecz jasna – odbywały się przy pustych trybunach. Ale nie bez publiczności. I nie mam tutaj na myśli wyłącznie Janusza z poprzednich akapitów. Przy płotach otaczających Autodrom Bemowo (mała dygresja w nawiązaniu do poprzedniego wątku – słowo „autodrom” pochodzi od starosłowiańskich słów auto i drzeć się, kiedy jeździsz tam autem, to okoliczni Janusze się drom. Przynajmniej tak mi się wydaje) zebrała się na dziko całkiem spora grupka kibiców. Taki trochę rajdowy widok, który zawsze cieszy.

ZOBACZ TEŻ  DMP Bemowo 2020 – wszystko, co musisz wiedzieć

Prawda jest jednak taka, że jak na zawody na poziomie mistrzostw Polski zainteresowanie imprezą było raczej umiarkowane. Tak, próbuję być miły. Po takiej posusze w imprezach motorsportowych spodziewałbym się, że tłumy postanowią sforsować bramy obiektu, a YouTube’owi padną serwery w czasie strima. A tymczasem po tygodniu widzę około 8 000 wyświetleń ponad 10-godzinnego nagrania z całej niedzieli, które pierwotnie leciało jako live.

A skoro doszliśmy do wątku kibicowania, to chciałbym również wyrazić moje ubolewanie i wyrazy współczucia dla osób, które za miejscówkę wybrały sobie płot wzdłuż ulicy Powstańców Śląskich. Zza niego było widać głównie fury stojące w kolejce i rozgrzewające opony. Prawdziwe pojedynki toczyły się z drugiej strony, za parkiem maszyn. Mało tego, tam można było znaleźć dużo lepsze miejsce przy siatce. To jakby wybrać się na safari i zamiast żyraf, małych słoniątek, gazeli, gepardów (i gepardów jedzących gazele) zobaczyć tylko różowe tyłki pawianów.

BMW E46 DMP Bemowo 2020 fot AUTSIDER

Miętowe E46 jak jabłuszko w ananasy

Pożyczanie fur w drifcie nie jest niczym wyjątkowym. A jeśli wyczarterujesz sobie BMW, to już w ogóle łatwo wtopić się w tłum. BMW na zawodach driftingowych, a tym bardziej zawodach Driftingowych Mistrzostw Polski, jest jak tuk tuk na głównej ulicy Bangkoku. Widok jak z pocztówki. Można się jednak trochę zdziwić, kiedy na starcie z prawej strony podjeżdża do ciebie aktualny mistrz Polski i wierny miłośnik mocnych i szybkich Nissanów – Paweł Borkowski – w E46. M-I-Ę-T-O-W-Y-M E46. I jeszcze gestykuluje, jakby sugerował, że zaraz ostro cię dojedzie. Podoba mi się E46 Oli Fijał. To fajnie zrobiona fura (jak na możliwości E46). Ale do Borkosia w ogólnie mi nie pasuje. Podobnie wyglądałby chyba tylko Kamil Stoch siedzący na rozbiegu Wielkiej Krokowi na jabłuszku w ananasy. Cóż, drifting.

Alfa Romeo Drift Krystian Morawietz

Afla Romeo i poważny dylemat

Na Bemowie moją uwagę – i pewnie nie tylko moją – zwróciło jeszcze jedno auto. To czerwony samochód ze znaczkiem Alfa Romeo. Nie piszę wprost Alfa Romeo, bo z tego co usłyszałem w parku maszyn to replika modelu Giulia Sprint GTA oparta na Toyocie GT86. Czy udana? Nie chcę pastwić się nad jej twórcami. Daleko mi też do opinii jednej z osób, która miała stwierdzić w trakcie zawodów (nie słyszałem tego osobiście): „kto tak skrzywdził ten samochód?”.

ZOBACZ TEŻ  Czy Ford i RTR zbudowali właśnie elektrycznego SUV-a do driftu?

Trudno winić autorów projektu, że auto nie wygląda jak oryginał. Sprawa rozbija się najpewniej o kasę. Prawdziwe GTA kosztuje ponad 200 tys. EURO. A zbudowanie dobrej repliki też pochłania niemałe pieniądze. W tym wypadku jednak projekt chyba dość mocno odbiega od pierwotnych założeń i w małym stopniu przypomina mi dzieło Bertone. Albo twórcy postanowili stworzyć własną interpretację włoskiego designu (wolę ich jednak usprawiedliwić brakiem kasy, a nie gustu). To auto, roboczo nazwijmy je Aflą Romeo, wywołało u mnie istotny dylemat. Drifting potrzebuje nowych, wyjątkowych projektów. Za dużo jest już tych E30, E36 i E46. Czasami jak czytam listę startową zawodów w drifcie, to czuję się, jakbym zgłębiał tajniki barwników spożywczych. Ale czy porządnie zrobione E30 lub E46 (E36 świadomie omijam) z dobrym bodykitem nie prezentuje się jednak lepiej, niż replika o kontrowersyjnej urodzie? To bardzo interesująca kwestia. Zapraszam do dyskusji.

Ręce precz od ciężarówek!

Czymś, czego w mojej ocenie drifting wcale nie potrzebuje, są driftujące ciężarówki. Rozumiem, że organizatorzy próbują w różny sposób urozmaicić zawody, a ich celem jest rozerwanie kibiców. To powszechnie stosowana taktyka. Mastersi przez lata pokazywali nam driftujące vany, serwowali pokazy stuntu motocyklowego, pląsające cheerliderki w krótkich spódniczkach i połykaczy ognia bez spódniczek. Na pewnym etapie doszli już prawie do połykających ogień cheerliderek na motocyklach. Ale takie formuły szybko się wyczerpują. Szczególnie, jeśli impreza przyciąga w większości stałych bywalców.

DMP na Bemowie 2020 nie miało za bardzo jak zwabić nowych ludzi i organizatorzy nie mogli nic na to poradzić. Ale tym, co mogli zrobić, było zostawienie driftujących ciężarówek w garażu. Ludzie, którzy oglądali zawody na Bemowie – czyli w przeważającej większości członkowie zespołów i wierni kibice serii – widzieli je już po raz enty. To męczące. Dla mnie one są jak ten wąsaty wujek, który na weselach o czwartej nad ranem zawsze wyskakuje z Szła dzieweczka do laseczka. Nie sugeruję bynajmniej, by zupełnie zrezygnować z dodatkowych rozrywek dla kibiców. Wystarczy przygotować coś nowego. Na czasie byłby na przykład pokaz driftu pojazdem stylizowanym na autobus któregoś z głównych kandydatów na prezydenta. Najpierw taki pojazd pokonałby trasę piękną linią i zdobył 100/100 punktów – co ucieszyłoby połowę kibiców, a następnie w kontrolowany sposób eksplodował – to ucieszyłoby drugą połowę. Okej, w samej Warszawie te proporcje byłby pewnie nieco inne. Niemniej to mogłoby wypalić. O ile pirotechnika będzie z dobrego źródła.

ZOBACZ TEŻ  Instalacja podtlenku azotu – wszystko, co musisz wiedzieć o nitro

Przyszłość polskiego driftingu ma na imię Daniel

W Polsce dobrych drifterów mamy na pęczki i wygląda na to, że towaru na przyszłe lata również nie zabraknie. Napisałem poprzednie zdanie myśląc konkretnie o 15-letnim Danielu Boguckim. Daniel pokazywał na DMP Bemowo 2020 pewne, dojrzałe przejazdy i bardzo blisko siedział na rywalach. Co prawda odpadł w Top 8 klasy PRO 2, ale ze zwycięzcą – Bartkiem Ostałowskim, więc można mu to wybaczyć. Trzymam kciuki z Daniela i mam nadzieję, że ogarnie wsparcie sponsorskie na tyle, by mógł dalej jeździć w drifcie. A niestety brak kasy to najmocniejszy hamulec ze wszystkich, jakie można znaleźć w motorsporcie.

DMP Bemowo 2020 Trela Sposob AUTSIDER

Pachołki górą (jak zwykle)

Na koniec – zgodnie z chronologią wydarzeń – zostawiam finał, w którym wystąpili Dawid Sposób i Paweł Trela. Ale to nie oni będą bohaterami końcowego akapitu. Na Bemowie od lat dużą rolę odgrywają pachołki. Pachołki, których kierowca jadący z przodu nie może dotknąć. To znaczy może, ale nie powinien, bo oznacza to dla niego zero punktów. W tym roku kartel pachołkowy również dał o sobie znać. Konkretnie poszło o klipa na skraju dużej patelni, którego tyłem zgarnął w pierwszym przejeździe Dawid. Jeśli zastanawialiście się nad kulisami stojącymi za rezultatem pojedynku w finale DMP Bemowo 2020, to już macie odpowiedź.

 

Zanim zakończę, powinienem pochwalić organizatorów. Przede wszystkim za to, że mimo dodatkowych wymogów sanitarnych i formalnych Driftingowe Mistrzostwa Polski oficjalnie ruszyły. Zorganizowanie tej rudny z pewnością nie było łatwe. Długo czekaliśmy na ten sezon i wreszcie udało się go rozpocząć. Na pochwałę zasługuje również wyraźnie lepsza współpraca na lini organizatorzy-media. Kontakt z Jackiem, który teraz ogarnia te tematy, jest bardzo dobry. Nie musiałem też płacić za wstęp (co w poprzednich latach wcale nie było takie oczywiste). Oby tak dalej!

Wyniki DMP Bemowo 2020

Klasa PRO

1. Paweł Trela
2. Dawid Sposób
3. Kamil Lorenc
4. Piotr Kozłowski

Klasa PRO 2

1. Bartek Ostałowski
2. Krzysztof Jóźwiak
3. Ola Fijał
4. Łukasz Wilczek

Głodny driftingowych wrażeń? Sprawdź Kalendarz Drift 2020! W nim znajdziesz terminy najważniejszych zawodów w tym sezonie.

Autor: Kacper Nowogrodzki

Comments: 1 reply added

  1. Domi Anna 14 lipca 2020 Odpowiedz

    Hahaha, stalam tam gdzie widac najlepiej. Od tylu imprezy przy patelni. Zalety posiadania działki na Bemowie są takie, że czuc zapach gum i ryk silnikow. Bardzo szybko porzuciłam rodzine i ogladalam zmagania na patelni. Zdjecia tez wyszły fajne... Pozdrowienia dla dzialkowiczow;)

Join in: leave your comment